Jesteś tutaj
Start > Wyprawy > Kaukaz > Moja Gruzja

Moja Gruzja

Tekst i zdjęcia Agnieszka Wyszyńska-Wytrykus

   Kiedy przeczytałam wpis na FB „ByliśmyTam.pl” Macieja i Michała, że organizują wyprawę rowerową na Kaukaz to pomyślałam – zawsze chciałam pojechać tam, a rowerem ? To tym bardziej! Więc zgłosiłam swą kandydaturę i niesamowicie się ucieszyłam kiedy dostałam potwierdzenie, „że owszem, że tak”. Oczywiście potem nasunęły się wątpliwości w rodzaju: czy dam radę, czy mam odpowiedni sprzęt itd., itp.

   Termin wyjazdu w końcu nadszedł i 23 sierpnia spotkaliśmy się na lotnisku no i polecieliśmy! Wiele czytałam o Gruzji, Gruzinach, o gościnności i zmianach jakie zaszły w tym kraju po rozpadzie ZSRR. Ale rzeczywistość przerosła moje wyobrażenia. Nie spodziewałam się zobaczyć tak dużych dysproporcji i kontrastów życia Gruzinów, a także obywateli Azerbejdżanu i Armenii, krajów które również odwiedziliśmy. To co pozostawił po sobie poprzedni system było dla mnie przytłaczające, warunki życia w wioskach i małych miasteczkach – u nas już takich rzeczy nie widać, nie ma.

   Kontrast uwidacznia się wówczas kiedy odwiedzimy Tbilisi – miasto tętniące życiem i w naszym rozumieniu nowoczesne. Ale chodząc uliczkami stolicy zobaczymy jej dwa jakże różne oblicza. Co mnie w Gruzji i Armenii najbardziej urzekło to ludzie. Sympatyczni i otwarci, gościnni i towarzyscy. Przejeżdżając rowerami wciąż słyszeliśmy pozdrowienia i gesty przyjaźni. Zapraszani byliśmy do wspólnego biesiadowania i na chwilę rozmowy. Słysząc że jesteśmy z Polski więzi przyjaźni zacieśniały się jeszcze bardziej. „Polak – Węgier dwa bratanki” zamieniam na „Polak – Gruzin dwa bratanki i do szabli i do szklanki”:) Przejeżdżając kraj mogliśmy zaobserwować różnorodność krajobrazu. Swanetia ze swoimi pięknymi i surowymi górami. Małe wioski w górach, wiele opuszczonych i porośniętych zielskiem. Trudne warunki życia, specyficzne wieże obronne przy domach oraz przepiękne widoki szczytów Kaukazu najbardziej zapadły mi w pamięć. Żyjąc tutaj trzeba mieć hardość i siłę aby stawić czoła rzeczywistości. Wiele miejsc naznaczonych jest tendencją „starzenia się” zarówno ludzi jak i infrastruktury (jeśli o takowej możemy w tym przypadku mówić). Młodzi ludzie migrują do miast aby zarobić na życie i zmienić życie, które tutaj jest monotonne i trudne. Sklep przyjeżdża raz na jakiś czas, towarów do wyboru niewiele a i pieniądze na drzewach nie rosną więc i o nie trudno. Wiele domów oferuje noclegi dla turystów oraz prowadzi kuchnię dla gości. Można zjeść gruzińskie specjały czyli kachapuri, kupdali czy pierożki khinkhali:) a także ser robiony z mleka krowiego lub owczego, gorącą zupę. Dieta nie jest tam wyszukana bo i dostęp do produktów, warzyw i owoców jest ograniczony.

   Najlepszym środkiem transportu są koniki, na których często bardzo młodzi jeźdźcy kłusują na oklep. Napęd 4X4 jak najbardziej wskazany no i umiejętności jazdy trzeba też posiadać. Gruzini jeżdżą niesamowicie! Czasem stawaliśmy zdziwieni że autkiem z napędem na dwa wjeżdżali na takie podjazdy. Na rower to świetny ale trudny teren. Dla ludzi którzy lubią wyzwania czyli dla nas! Jeśli lubicie wyzwania to jedźcie do Gruzji! Tam jest wszystko co kocham: góry, ludzie, winnice, różnorodność, tajemnica, przyjaźń, piękno i brzydota, stare i nowe, zimno i ciepło, przygoda i trud dnia codziennego! Jakość dróg zaskoczy niejednego. Zdecydowanie różnią się od jakości naszych dróg takiego formatu. Więc żółta linia na mapie nie musi oznaczać że będziemy śmigać po asfalcie:) Trzeba mieć to na uwadze podróżując po krajach Kaukazu.

   Kachetia to klimat zdecydowanie cieplejszy. To tutaj rozpościerają się winnice i figi można zrywać z drzew (uwielbiam). Rosną cyprysy i rozbrzmiewają cykady. Można przejechać się po winnicach i pokosztować win. Bo jak można być w Gruzji i nie spróbować rodzimych trunków! Wina i Czaczy:). Można natknąć się na biesiadujących i zostać zaproszonym do stołu. Należy koniecznie skorzystać z zaproszenia bo nigdzie indziej nie posmakujemy takich specjałów kuchni jakie przygotowują gospodynie. W restauracjach nie uświadczymy tych różności przygotowanych z bakłażanów, pomidorów, kukurydzy i tak pysznego domowego chleba, kachapuri i innych przysmaków. Toasty wznoszone przez Tamadę domowym winem, śpiewy, tańce i inne atrakcje – bezcenne! Tylko wtedy poznamy smak prawdziwej Gruzji, która zmienia się i wiele z tego co czytaliśmy o niej odchodzi w przeszłość. Ludzie są najwspanialszym elementem tego systemu.

   Spotkaliśmy na swej drodze miejsca gdzie czas zatrzymał się chyba jeszcze w XIX wieku. Przejeżdżaliśmy przez wioski w górach gdzie życie skupiało się przy jednej błotnistej drodze, pod opłotkami pasły się świnki, psy ujadały za nami, a krowy tarasowały przejazd. Przejeżdżaliśmy przez wioski – widma bo ich mieszkańcy porzucili swe domostwa? może wymarli wszyscy którzy tu dotąd mieszkali? Nie pozostał tam nikt. Przejeżdżaliśmy przez wioski gdzie nie było prądu więc ludzie żyli bez lodówki, pralki, mikrofali, telewizji i bez radia ! My sobie nie wyobrażamy że tak jeszcze się da! A tu lampa naftowa! i świeczka! Sprzęty jakie u nas widzimy w skansenach tam służą do dziś dnia. Pamiętam kiedy byłam w Himalajach w wiosce Ghurków było muzeum. Znajdowały się tam dawne sprzęty i narzędzia gospodarskie. Zdziwiło mnie po co jest to muzeum ? Przecież tam wciąż używa się właśnie takich narzędzi ! Kobiety żęły sierpem, ziarno mełły na żarnach i używały warsztatu tkackiego. Taki dziwny paradoks mi się przypomniał:)

   W Gruzji na każdym kroku możesz się spodziewać niespodziewanego. Np. jadąc uszczęśliwiony asfaltem nagle z niewiadomych przyczyn natkniesz się na miejsce pozbawione tej nawierzchni i za chwilę znowu się ona pojawia. Jadąc drogą gdzie na przestrzeni wielu kilometrów nie ma gospodarstw widzisz samotnie pędzącego psa. Ogarnia cię strach, że zaatakuje, a on tylko spojrzy jak go mijasz i pędzi dalej … W auto bez problemu można upakować 8 rowerów, 32 sakwy i ośmioro ludzi plus kierowca:). Osuwisko na drodze w czasie ulewy, z wysokości spadają kamienie i odrywają się głazy – a tu spokojnie wszyscy czekają paląc papierosy aż spychacz co nieco zepchnie a pan koordynator ruchu, bez kasku oczywiście, butem uprzątnie co mniejsze i da sygnał: ruszać!

   W czasie uczty niektórzy Gruzini nie piją ze szklanek czy kieliszków tylko z…plastikowej butelki np. po Coca Coli 0,5 l. Można mnożyć i mnożyć przykłady. Ale każdego z nas może zaskoczyć coś zupełnie innego, prawda?

   W drodze do David Gareji mijaliśmy pustynne krajobrazy. Niemiłosiernie paliło słońce, wysuszona trawa i smagający twarze gorący wiatr. Nagle naszym oczom ukazuje się skupisko -blokowisko. Szklane szyby odbijają słońce, wirujący pył sprawia że kontury rozmywają się i zadajesz sobie pytanie czy ty widzisz to naprawdę? Czy to jakaś fatamorgana? Kiedy uświadomisz sobie że widzisz to naprawdę zaczynasz szukać w tym skupisku czegoś więcej niż betonowych bloków i nic innego nie widzisz. Potem kilka domów pojedynczo rozrzuconych i fabryka na potrzeby której budowano te maszkarony. Brzydota i tandeta, nicość i pustka, strasznie smutny to był obraz ale wciąż tkwi silnym obrazem w mojej pamięci. Widzę kadry i ujęcia. Niesamowity upiór. Było tam wiele takich upiorów z przeszłości. Tej przeszłości totalitarnej oczywiście. Bo Gruzja to też przeszłość niezwykle bogata kulturowo. Skarby architektury, kolebka mitów i legend. To pod Kazbegiem Prometeusz odbywał swoją karę za dobro jakie dał ludziom. To tutaj Jazon przybył w poszukiwaniu Złotego Runa.

   Armenia, kraj mistyczny, kolebka najstarszych kościołów chrześcijańskich a jak zbezczeszczona przez tandetę komunistyczną. Eksploatowanie złóż ingerowało w piękno krajobrazu, ohyda blokowisk „wkomponowanych” w majestat gór odziera tę część kraju którą jechaliśmy z wszelkiego mistycyzmu. Wiele miejsc kojarzyło mi się ze scenerią filmów Szulkina. Ludzie za to niezwykli, mili, gościnni, biedni ale dzielili się tym co mieli. Jadąc od granicy zatrzymaliśmy się przy sprzedawcach owoców. Nie mieliśmy pieniędzy wymienionych tylko lari gruzińskie i to też niewiele. Byliśmy głodni bardzo i konsumowaliśmy wspólnie zapasy jakie nam zostały:). Podeszłam do sprzedających owoce pań i zapytałam co mogę za tę garść drobnych kupić dla nas? Dostaliśmy figi, brzoskwinie, śliwy, jeżyny za darmo. Nie chciały od nas pieniędzy chociaż widać było że to skromnie żyjący ludzie. Z takimi gestami spotkaliśmy się wielokrotnie i było to naprawdę sympatyczne. I to jest cenne doświadczenie. To doceniam najbardziej w moich podróżach. Poznanie ludzi, ludzi otwartych i dobrych jest BEZCENNE. W świecie populizmu i haseł pełnych nienawiści i nietolerancji spotkanie na swej drodze ludzi pomocnych, bez uprzedzeń i serdecznych daje poczucie swego rodzaju stabilności i bezpieczeństwa. Serdeczność ludzi jest jak opoka na której można zbudować swoisty dialog ponad granicami, ponad różnicami i ponad niefrasobliwą głupotą panoszącą się coraz bardziej. Dzięki temu, że wyjdziesz za przysłowiowy „róg własnego domu” zobaczysz świat z całkiem innej perspektywy. Wówczas masz możliwość widzieć nie tylko skalę mikro ale też makro. Globalnie spojrzeć na problemy a funkcjonować lokalnie. Każdy z nas przywozi pamiątki z wyjazdów. Jedni kupują drobiazgi, inni cenią sobie zdjęcia i filmy a jeszcze inni przywożą ze sobą wrażenia jakich nie da się ująć nawet w kadrze filmu. To „coś” jest niezwykle subiektywne i osobiste. Pamięta się dźwięki klaksonów, rozmowy i twarze napotkanych ludzi, smaki i zapachy posiłków, atmosferę domów w jakich byliśmy. Domów które jakże wiele mówią o ich mieszkańcach. Labirynty pokoi to jak meandry naszej podświadomości.

   Nie pozostaje mi nic innego jak przejąć rolę Tamagi i wznieść na zakończenie toast: jak najwięcej przyjaznych i dobrych ludzi abyśmy na swej drodze spotkali; jak najwięcej podróży wspólnych odbyli; jak najmniej dętek po drodze łatali;

Gaumardżos! Gaumardżos! Gaumardżos!

Agnieszka Wyszyńska-Wytrykus

Wasze komentarze

2 odpowiedzi do “Moja Gruzja

  1. Świetny blog i bardzo ciekawe informacje … potencjalnie jestem zainteresowany udziałem w takiej wyprawie,myśle o rejonie Kaukazu . Będę wdzięczny za info o potencjalnych wyprawach. Serdecznie pozdrawiam ! : )

Dodaj komentarz

*

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.