Jesteś tutaj
Start > Kraje > Izrael > „Oficjalna” wersja historii Izraela

„Oficjalna” wersja historii Izraela

     Współczesny Izrael to niewielki skrawek ziemi, niezbyt naturalnie wtłoczony między wrogie mu państwa arabskie. Oczywiście uważny słuchacz zwróci uwagę, że to ich historyczna kraina. Tak historyczna, ale przez ostatnie dwa tysiące lat, żyły tu jeszcze inne narody i religie. Czego niestety dzisiaj Żydzi starają się nie zauważać. Zdajemy sobie też sprawę, że ich obecne zachowanie podyktowane jest trudnią historią. Jednak wolność i swoboda jednego narodu nie może być kosztem drugiego, a kto jak kto, ale Żydzi powinni to wiedzieć bardzo dobrze. Nie jesteśmy w żadnym stopniu antysemitami, ale po tym co widzieliśmy uważamy, że Izrael powinien jakoś dogadać się z sąsiadami na zasadzie rozmów a nie siłą.Jest to chyba jedno z najbardziej zmilitaryzowanych państw świata. Tutaj uzbrojonych po zęby żołnierzy można spotkać na każdym kroku. To tutaj każdy, w tym i kobiety muszą odbyć służbę wojskową. Tutaj kontrola osobista może zdarzyć się co kawałek. Tutaj, ludzie podzieleni (oczywiście nie oficjalnie) są na grupy z różnymi uprawnieniami. Dla Europejczyka widok młodego dwudziestoletniego człowieka z karabinem modlącego się pod Ścianą Płaczu może porazić.
Naszą podróż po współczesnej Jerozolimie zaczęliśmy od opuszczenia starego miasta i podjechaliśmy autobusem miejskim w pobliże Izraelskiego parlamentu – Knesteu. Jest to w zasadzie dobrze strzeżona twierdza, ogrodzona licznymi płotami i zasiekami z drutu kolczastego.  Oczywiście zbliżenie się do obiektu jest nie możliwe.

    Zaraz obok stoi nowiutkie, nowoczesne Muzeum Izraela. Oczywiście nie omieszkaliśmy odwiedzić tego miejsca. Samo muzeum ma kilka budynków i kilka styli wystawienniczych. Od nowoczesnych popartów, których często trudno zrozumieć, po piękne perełki historyczne. Samo muzeum trochę przytłacza swoją wielkością w stosunku do treści i zbiorów tam prezentowanych. Naszym zdaniem są jednak dwie prezentacje bardzo interesujące. Pierwsza z nich to makieta miasta z czasów rzymskich. Konkretnie z 66 roku n.e. Olbrzymia diorama, na dworzu miała kilkadziesiąt metrów obwodu. Można ją oglądać z każdej strony z umieszczonej powyżej widowni. Wszystkie elementy są bardzo dokładnie odtworzone i realistyczne. Do tego stopnia, że wiele filmów z okresu rzymskiego było tu kręconych, gdy potrzeba było dużą panoramę miasta.
Drugie i chyba najważniejsze miejsce to wielki biały dzban, wewnątrz którego znajdują się oryginalne „Zwoje z Qumran” zwane nieraz „Zwojami z  nad Morza Martwego”. Mimo, że dla historii religii, głównie chrześcijan są to bardzo ważne, wręcz rewolucyjne dokumenty, ogólnie jednak są dość mało znane. To niestety dzięki kościołowi, który boi się innej wersji początków chrześcijaństwa niż oficjalnie prezentowana wersja od setek lat. Dla tych co się nie orientują, na początku XX wieku nad Morzem Martwym w okolicy wsi Qumran (hebr. חירבת קומראן Chirbet Kumran, arab. خربة قمران Chirbat Kumran), znaleziono setki starych zwojów (później również resztki osady), które zostały tam ukryte przez pewne grupy religijne z okresy I w p.n.e i n.e, zwane Esseńczykami. Kościół uznał je za gnostyckie i heretyckie (niezgodne z teorią kościoła). Sugerują one, że Jezus mógł być Esseńczykiem ,albo przynajmniej miał z nimi jakieś powiązania. O tym wszystkim jednak możecie poczytać w licznych publikacjach.

   Ponieważ, komunikacja po Jerozolimie jest dość skomplikowana, droga i dla osób nie znających hebrajskiego nie zrozumiała, postanowiliśmy wsiąść w taksówkę. Kolejny nasz cel to głośno reklamowane na świecie muzeum Yad Vashem (יד ושם ) – Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu. Jak sama nazwa mówi jest to miejsce poświęcone wymordowanym Żydom.
Już przy samym wejściu w wielkim holu czekała nas nie miła niespodzianka i przykład tego jak Żydzi podchodzą do kwestii historii. Jak wiadomo bardzo duża (prawie największa) grupa Żydów wywodzi się z Polski, to Polacy w dużej mierze pomagali Żydom (wiem nie wszyscy). A w muzeum nie ma nawet najmniejszej ulotki w języku polskim. Może by nas to nie zdziwiło gdyby nie było ich w języku rosyjskim, hiszpańskim, włoskim, czy nawet uwaga, niemieckim, chińskim i koreańskim. Bardzo byliśmy tym faktem rozczarowani, bo muzeum to odwiedza bardzo wielu Polaków. Na nasze szczęście, jedna z Pań zajmujących się obsługą zwiedzających – wolontariuszka, zauważyła i zrozumiała nasze podirytowanie. Okazało się, że pani ta jest z pochodzenia polką. Mieszkała pół życia w Łodzi, sama przeżyła holokaust. Bardzo nas przeprosiła i sama trochę opowiedziała. Było to z jej strony bardzo miłe.

Cały instytut – muzeum składa się jak by z dwóch elementów. Parku, którym posadzone są drzewa. Każde drzewo poświęcone jest jednej osobie tzw. „Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata”, czyli osobom, które z narażeniem życia ratowały Żydów. Jak łatwo się domyśleć większość drzewek podpisana jest polskimi nazwiskami. A jedyny plac w parku nosi imię Janusza Korczaka. Drugi element to monumentalne muzeum, poświęcone ofiarom holokaustu. Jednak dla kogoś, kto pochodzi z kraju gdzie jest muzeum w Oświęcimiu, Treblince czy Stutthofie, to to muzeum nie robiło wielkiego wrażenia. Raczej to tylko dobra reklama. Poznać tu można mało faktów, mało „ekspozycji”, ale za to bardzo dużo tablic sponsorów, głownie z USA. Robiącym wrażenie jest okrągła sala, na ścianach której umieszczone są zdjęcia i nazwiska tysięcy pomordowanych. Mimo wszytko warto tu wejść i samemu obejrzeć tą wystawę.

Wasze komentarze

Dodaj komentarz

*

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.