Jesteś tutaj
Start > blog > przesiadki, czekanie w podróży … a czas powoli płynie

przesiadki, czekanie w podróży … a czas powoli płynie

Spędzone godziny w samolocie są niczym przy „straconych” godzinach między lotami. Musimy się więc do nich przygotować.

   No i ruszyliśmy w kolejną naszą podróż. Nie wiem czy to przypadek czy podświadomie chęć coraz większych doznań, ale co roku nasza droga jest coraz bardziej skomplikowana. W tym roku Ekwador, czyli Ameryka Południowa. Można wykupić lot bezpośredni z Warszawy do Qiuto, ale my nie idziemy na łatwiznę 🙂 . Oczywiście chętnie byśmy poszli, tylko nasz budżet by tego nie wytrzymał. Dlatego mamy kombinację kilku lotów. Najpierw samochodem do Warszawy dalej lot do Istambułu, Hawany, Caracas, Bogoty i w końcu Quito. Każdy lot około 2-3 godzin, plus lot transoceaniczny trzynaście i pół godziny (i ja podobno nie lubię latać  🙂 ).

ważne aby dobrze się spakować   Oczywiście wiele zależy od tego jakie długie są te przerwy, gdzie i co oferuje nam nasz przewoźnik, który z reguły przewoźnik ogranicza się tylko do posiłku podczas lotu. Na lotnisku natomiast nasz czas zaczyna płynąć powoli. Chwilami wydaje się, że stoi.

   Nasze potrzeby musimy więc sami organizować, a jest ich trochę. Toaleta, jedzenie, ładowanie elektroniki, sen, różnica czasowa, pieniądze, nuda, nuda ….. Większość z tych rzeczy oferuje nam szeroka gama punktów usługowych na lotnisk … ale, to wszystko kosztuje i to nie mało. Więc w wersji ekonomicznej musimy o to zadbać sami.

   Gdy lecieliśmy jakiś czas temu do Bangkoku i był to nasz pierwszy lot transferowy, na lotnisku przesiadkowym w Dubaju, po wylądowaniu przez dwie godziny szukaliśmy naszych bagaży. Dzisiaj jest to dla nas oczywiste, że nasz bagaż poleciał od razu do miejsca docelowego.

   Co to ma wspólnego z naszym przygotowaniem do długiej i łączonej podróży. A to, że musimy pamiętać aby zabrać ze sobą jako bagaż podręczny do samolotu, kilka niezbędnych rzeczy.

   Toaleta – z dostępem do łazienki nie ma większego problemu. Jednak musimy pamiętać, że na dużych lotniskach, jest w nich z reguły kolejka i nie bardzo możemy co liczyć na chwilę intymności. Czystość też często daje wiele do życzenia. W takiej sytuacji najlepiej iść w jakiś ciemny mocno odległy koniec lotniska i tam mamy szanse na jako takie umycie się i przebranie. Ale jak się bardzo chce to można tak jak Magda umyć głowę.

czekanie i wolny czas w podróżyJedzenie – teoretycznie najprostsza sprawa, bo na większości lotnisk są liczne punkty gastronomiczne, jednak tu znowu mamy ale … Na mniejszych lotniskach wieczorem, gdy ruch zamiera zamykane są lokale (albo całe lotniska jak się nam zdążyło na Borneo).  W strefach tranzytowych (czyli takich między lotami, bez możliwości wyjścia na zewnątrz) ceny są dość wysokie. Sprzedawcy mają świadomość, że zmęczony i głodny podróżnik, będzie zmuszony do zakupu w ich sklepie. Gdy jest to jedno międzylądowanie i nie długie nie ma większego problemu, jednak gdy cała podróż trwa tak jak u nas ponad czterdzieści godzin, robi się problem.
Oczywiście w wersji mocno oszczędnościowej można zabrać kanapki. Gorzej z płynami. Od razu na kontroli bagażu zabierane jest wszystko powyżej 100 ml, więc jesteśmy zmuszeni do zakupu płynów na lotnisku. Ostatnio w Bukareszcie 0,5 l wody w butelce kosztowało w przeliczeniu 8 zł.

strefa bezcłowa - podobno tania - w realu drogaGdy jesteśmy przy zakupach musimy pamiętać, że obowiązuje nas waluta lokalna, której z reguły nie mamy. Oczywiście znajdą się miejsca gdzie możemy zapłacić euro czy dolarami, ale często ich przelicznik nie ma nic wspólnego z oficjalnym kursem. Nie zawsze są bankomaty i często pobierają prowizję.

Aby umilić sobie czas (a w zasadzie go zabić) możemy skorzystać z bezpłatnego WiFi. Niestety często w ograniczonym czasie i po zalogowaniu.

   Gdy czekanie jest długie (my mamy właśnie siedem godzin czekania w nocy), chcielibyśmy położyć się i najlepiej przespać. Z naszego doświadczenia wynika, że jest z tym bardzo kiepsko. Oczywiście wszystko zależy od lotniska. Jednak brak miejsc siedzących to wcale nie rzadkość. Miejsca do leżenia to praktycznie  marzenie. Właśnie teraz siedzę na dość mało wygodnym rzędzie krzeseł. Niestety razem połączonych i przedzielonych podłokietnikami, przez co nie da się na nich położyć w poprzek. A można by było do ławek jest dość dużo, a pasażerów mało.

każdy śpi gdzie może   Oczywiście pomysłowość turystów nie zna granic i normalny widokiem są leżące na ziemi osoby, na wszystkim co im wpadnie pod rękę. Z reguły są to ich bagaże. W krajach ciepłych klimatyzacja ustawiana jest na niską temperaturę, przez co sen szybo się kończy ubraniem ciepłych rzeczy.

  Pamiętajmy też o zmianie czasowej. Otaczają nas dookoła numery lotów, gate’ów, sektorów i do tego godziny lotów podawane w czasie konkretnego lotniska. Kompletne skołowanie i dezorientacja. I tak my w naszej obecnej podróży będziemy pięć razy zmieniać strefę czasową. Nasze organizmy pracują według czasu polskiego i musimy regularnie robić do niego korektę, niezależnie od tego co widzimy za oknem.

logistyka na lotnisku   Jednak możliwość obserwacji tej multikulturowej fali otaczających nas ludzi rekompensuje wszelkie niedogodności. To dzięki takim miejscom wiemy, że nie jesteśmy „pępkami świata”, świata który jest bardzo ciekawy i różnorodny. Te stroje, języki, zachowania, karnacja mieszają się i jednocześnie pokazują jak jesteśmy podobni. Mamy te same potrzeby i cele. Czy  to pan siedzący w garniturze na ziemi i ładujący swój tablet przy gniazdku elektrycznym, czy mężczyzna z turbanem na głowie jedzący hotdoga, czy pan w arabskiej tunice śpiący skulony na krzesełku, czy kobieta w burce usypiająca jedno z swoich dzieci, czy para turystów z Francji oparta o siebie i próbująca zdrzemnąć się w tym zgiełku.

Podróże uczą i kształcą, jestem skłony powiedzieć – dużo bardziej niż szkoła.

   Na tym miałem zakończyć mój wpis. Jednak życie napisało ciąg dalszy, który ściśle łączy się z tym tematem. A mianowicie nasz bagaż podręczny musi zawierać wszystkie niezbędne przedmioty, do tego aby przeżyć w razie czego w obcym miejscu jeszcze jeden lub dwa dni. Dlaczego? Bo bagaż może zaginąć. I to właśnie się nam przydarzyło. O czym napisze w kolejnym wpisie.

Zapraszam

Wasze komentarze

2 odpowiedzi do “przesiadki, czekanie w podróży … a czas powoli płynie

  1. Ah te trudy dalekich podróży! Pozdrawiam Magdę – dla nas kobiet umycie włosów to prawie świętość, nie ważne w jakich warunkach :D.
    Dołożyłabym do tych lotniskowych noclegów punkt, że jeśli nawet wypalą to są takie krótkie…. jeszcze przed wschodem słońca zaczynają się zjeżdżać pasażerowie na poranne loty i robi się harmider. Ale cóż, przynajmniej można potem poopowiadać historie. Na przykład taką:
    http://europodroznik.pl/tu-i-tam/wlochy/ala-ali-saba-i-yoga-monk/

    1. Życie jest nie przewidywalne. Nigdy nie wiemy gdzie i na kogo trafimy. Oby wszystkie nasze spotkania kończyły się dobrze i uczyły nas czegoś.

Dodaj komentarz

*

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.