Jesteś tutaj
Start > Wyprawy > Kaukaz (Strona 2)

Droga Wojenna – Droga Krzyżowa

   Wiedzieliśmy, że dzisiejszy dzień może być wyjątkowo trudny. Nie tylko ze względu na bardzo długie i strome podjazdy, ale też ze względu na duży ruch na wąskiej drodze, która prowadzi od granicy z Rosją. Dzisiaj planujemy jechać jedną z najważniejszych dróg Gruzji. Tak zwaną Gruzińską Drogą Wojenną. Najstarszym w tym rejonie szlakiem pozwalającym przedostać się na drugą stronę gór Kaukazu, między innymi do Czeczeni.

Czytaj dalej…

Stepancminda czyli Kazbegi

Poranna pobudka nie była dla nas miła. Nie ze względu na pogodę, porę czy warunki, tylko ze względu na to, że kładliśmy się spać po pierwszej w nocy. Po ciemku rozbite namioty na czymś co miało przypominać pole namiotowe, pośród krowich „placków”, nie były tym razem komfortowym miejscem na sen. Krótki sen dał się wszystkim we znaki. Trudno było nam się zebrać i ustalić jakiś plan na dzisiaj. Nawet piękny widok Kazbeku nie był w stanie pobudzić naszych zmysłów i mięśni. Długo zbieraliśmy się do podjęcia decyzji co dzisiaj robimy. Czytaj dalej…

Mariamoba, barani łeb na kamieniu

Dzisiaj się dobrze wyspaliśmy. Zjedliśmy śniadanie w przyzwoitych warunkach, co dało nam dużo dobrej energii. W piękną słoneczna pogodę ruszyliśmy w dalszą drogę. Pierwsze 29 km to miła swobodna jazda prawie cały czas z górki, po asfalcie. Nie zajęło nam to wiele czasu. Na ten dzień wstępnie mieliśmy zaplanowany wjazd do kanionu Okatse i dojazd jak najbliżej Kutaisi. Czytaj dalej…

Z górki na pazurki przez Sweneńskie wioski

W końcu pierwszy dzień kiedy rano przywitała nas piękna pogoda. Co prawda było lekko chłodno ale już zza chmur wychodziło słońce, które szybko rozgrzało powietrze. Dość planowo ruszyliśmy z nastawieniem, że dzisiaj w końcu z górki. Szybko przekonaliśmy się, że z górki nie znaczy szybciej i łatwiej. Już na samym początku złapaliśmy kilka gum: Krzysiek, Karolina i Piotr, a potem było ich jeszcze kilka. Czytaj dalej…

Domek kawałek za końcem świata

W końcu przestało padać, a zza gór wyszło trochę nieśmiałe słońce. Wiedzieliśmy, że przed nami najwyższy i może najtrudniejszy etap naszej podróży. Było już dość późno jak na strat do kolejnego etapu. Jednak strata dnia mogła by źle wpłynąć na nasze plany i morale grupy. Piotr rzucił hasło – to zbieramy się szybko i jedziemy dalej? Takiej męskiej decyzji chyba nam brakowało, bo wszyscy od razu zapałali entuzjazmem do jazdy. Pakowanie trwało wyjątkowo krótko. Czytaj dalej…

Ushguli – poddasze „Europy”

Poranek był bardzo obiecujący. Na niebie co prawda było sporo chmur, ale między nimi przebijało się słońce. Byliśmy już mocno podekscytowani i roznosiła nas energia aby wsiąść w końcu na rowery i ruszyć. Rano zebraliśmy się dość sprawnie, spakowaliśmy, dosiedliśmy naszych dwukołowych rumaków i tak rozpoczęliśmy naszą przygodę ku nieznanemu. Czytaj dalej…

Kaukaz – ciągle pada

   Na lotnisku w Warszawie wszyscy stawili się punktualnie. Jeszcze tylko drobne poprawki w bagażach <jak spakować się do samolotu> i można się odprawiać. Część z nas nie dobrze znosi lot więc lądowanie na międzynarodowym lotnisku w Kutaisi było bardzo wyczekiwane. Niestety Gruzja przywitała nas burzą. Na poprawę nastroju Gruzini przygotowali dla każdego miłą niespodziankę, butelkę gruzińskiego wina. Nigdy wcześniej nie spotkaliśmy się z tego rodzaju przywitaniem. Bardzo dobra promocja.
Czytaj dalej…