Granica, która dzieli jeden naród na dwa zupełnie różne światy. Miejsce, w którym kilka kroków w jedną stronę oznacza inną rzeczywistość, inne zasady i inne życie. Wycieczka na granicę między Koreą Południową a Północną. To nie jest zwykłe zwiedzanie – to podróż przez historię, emocje i miejsca, które od lat budzą niepokój, ciekawość i refleksję. W tym wpisie zabierzemy Was w jedno z najbardziej niespokojnych miejsc na świecie. Jak wygląda strefa zdemilitaryzowana i czy naprawdę czas się tam zatrzymał? Zapraszamy na relację z miejsca, które mimo upływu lat nadal pozostaje podzielone.
Korea, mimo swojej niezwykle ciekawej kultury i fascynującej historii, często kojarzy się z jednym miejscem – najbardziej strzeżoną granicą świata. Gdy słyszymy słowo „Korea”, przed naszymi oczami pojawia się myśl o granicy, o dwóch państwach które, choć mają wspólną historię i jeden naród, dziś są dwoma zupełnie różnymi światami. Z jednej strony nowoczesna, kolorowa i pędząca Korea Południowa, z drugiej tajemnicza i odcięta od świata Korea Północna.
Posterunki graniczne wzdłuż Strefy Zdemilitaryzowanej (DMZ)
Będąc w Seulu, można wykupić jednodniową wycieczkę do miejsca, które od ponad siedemdziesięciu lat pozostaje symbolem podziału, konfliktu i nierozwiązanej historii. To nie jest zwykła wycieczka. To podróż w czasie i bardzo dziwne uczucie, kiedy „podglądasz” ludzi i ich kraj, który wygląda jak nasz szary świat z okresu dzieciństwa.
Strefa przygraniczna między Koreą Północną a Koreą Południową
Cała strefa przygraniczna ma bardzo skomplikowany system stref, ogrodzeń i oznaczeń, który ma zapobiegać przedostaniu się kogokolwiek w jedną czy w drugą stronę – przynajmniej w teorii. Przekroczenie kolejnych linii demarkacyjnych i wjazd do poszczególnych stref wiąże się z kontrolami oraz ograniczeniami (patrz mapka poniżej).
Pierwszą linią, którą się przekracza, jest CCL (Civilian Control Line). Za nią zaczyna się strefa CCZ (Civilian Control Zone), czyli strefa ograniczonego dostępu dla cywilów, kontrolowana przez wojsko. Wjazd do niej możliwy jest tylko po okazaniu paszportu lub specjalnej przepustki. Mogą do niej wjechać WYŁĄCZNIE mieszkańcy oraz turyści poruszający się w zorganizowanych grupach z licencjonowanym przewodnikiem.
Wewnątrz tej strefy normalnie toczy się życie – są wioski, domy i pola uprawne. Jednocześnie obowiązuje tu godzina policyjna i bardzo ograniczona możliwość swobodnego poruszania się, co dotyczy również mieszkańców. Strefa ma od około 5 do nawet 30 kilometrów szerokości (to czarna linia na mapie poniżej).
Most na rzece Imjin, posterunki checkpoint przed wjazdem do CCZ (Civilian Control Zone)
ML (Military Line) – słynna niebieska linia pokazywana przez przewodników na szosie. Od tego miejsca obszar jest pod wyłączną kontrolą wojska. Wjazd do tego obszaru dopuszczalny jest tylko autobusem przez checkpoint. Często z obstawą wojska. Dozwolony jest jedynie ruch na krótkim odcinku szosy wiodący do punktów widokowych. Niedozwolone jest samodzielne poruszanie się.
SSL (Southern Limit Line) i NSL (Northern Limit Line) granice (południowa i północna) strefy DMZ (Demilitarized Zone). Buforowa strefa zdemilitaryzowana szerokości średnio około 2 km z każdej strony. Środkiem biegnie oficjalna, fizyczna granica między Koreą Południową a Koreą Północną – MDL (Military Demarcation Line) to jedna z najbardziej strzeżonych granic na świecie. W DMZ obowiązują bardzo surowe zasady, ustalone przez obie strony konfliktu podczas podpisania w 1953 roku rozejmu. Teoretycznie w tej strefie nie powinie przebywać nikt, włącznie z wojskiem. Są oczywiście wyjątki:
- wojsko i służby techniczne w wyjątkowych sytuacjach może wejść, ale pod bezwarunkowym zakazem przekraczania granicy.
- pracownicy JSA – Joint Security Area (판문점 Panmunjom)
- turyści, odwiedzający JSA* oraz wchodzący Tunelu 3**, można przejść pod ziemią aż do samej granicy (o tych wyjątkach za chwilę).
Widok na granicę koreańsko-koreańską o strefę zdemilitaryzowaną (DMZ) z punktu widokowego Dora Observatory
W strefie DMZ są dwie wioski Daeseong-dong (kor. 대성동) po południowej stronie. Około dwustu osób, codziennie liczonych, mieszkających tam od wojny. Uprawiają pola, nie płacą podatków. Nie wolno im bez każdorazowej zgody opuszczać wsi. Po drugiej stronie granicy jest wieś Kijong-dong (kor. 기정동) propagandowa, na pokaz. Domy i szpital mają tylko namalowane okna. Nie ma tam w rzeczywistości mieszkańców. Obydwu wioskach stoją wysokie maszty z flagami narodowymi.
Mapa
Plan sytuacyjny z strefami wokół granicy Korei Północnej i Korei Południowej
Granica koreańsko-koreańskiej i strefa DMZ – zwiedzanie
Pierwszym punktem, od którego zaczyna się zwiedzanie, jest kompleks Imjingak (kor. 임진각). Do tego miejsca można samodzielnie dojechać autobusem, jak i pociągiem, bo znajduje się on jeszcze przed jakąkolwiek ze stref. Tutaj też można kupić bilet i wycieczkę do dalszych miejsc, którą trzeba odbywać wyłącznie w zorganizowanej grupie z licencjonowanym przewodnikiem.
Kompleks ten jest jednocześnie symbolicznym miejscem podziału Korei oraz Parkiem Pamięci i Pokoju. Leży nad rzeką Imjin, tuż przy samej linii CCL. W tym miejscu, przed urwanym mostem, symbolicznie kończą się tory kolejowe, które kiedyś biegły dalej do pozostałej części Korei (dzisiejszej Korei Północnej). Obecnie kawałek dalej, na nowym moście, znajduje się nowa linia kolejowa prowadząca do samej granicy i stacji Dorasan, gdzie Koreańczycy mają nadzieję, że w przyszłości będą dojeżdżać pociągi z Północy.
Freedom Bridge
Most Wolności to symbol nadziei i powrotów, które dla wielu ludzi nigdy już nie nastąpiły. To właśnie tędy po wojnie koreańskiej wracali jeńcy, a dziś most kończy się tuż przed granicą, jak wiele historii rodzin rozdzielonych przez podział kraju. Ogrodzenia pełne kolorowych wstążek – to listy, wiadomości i modlitwy zostawiane przez Koreańczyków, którzy wciąż mają nadzieję, że kiedyś znów zobaczą swoich bliskich.
Imjingak – Freedom Bridge, w tle z prawej stary most i z lewej nowy most
Mangbaedan
To ołtarz/pomnik gdzie Koreańczycy zwracają się w stronę północy, oddając hołd i pamięć przodkom i rodzinom, które zostały po drugiej stronie granicy i do których często nigdy nie mogli już wrócić.
Imjingak – Mangbaedan – pomnik w hołdzie ofiarom wojny koreańskiej i rodzinom po drugiej stronie granicy.
Stary parowóz
To autentyczna lokomotywa, jedna z ostatnich, która uciekła na południe. Widać na niej liczne ślady ostrzału artyleryjskiego, pod jakim musiała jechać podczas wojny.
Pociąg do Pjongjangu
W Imjingak stoi także pociąg, który nigdy nie dojechał do swojego celu. „Pociąg do Pjongjangu” to symbol przerwanej podróży i świata, który nagle przestał istnieć. Dziś stoi nieruchomo i wciąż czeka na sygnał do odjazdu, na dzień, w którym znów będzie mógł ruszyć na północ i połączyć miasta, ludzi i historie rozdzielone przez granicę.
Imjingak – Pociąg do Pjongjangu, czeka na dzień, w którym znów będzie mógł ruszyć na północ.
W Imjingak jest jeszcze kilka atrakcji bardziej komercyjnych jak taras widokowy, wejście na resztki starego (zrekontrowanego) mostu, czy przejażdżka kolejką linową nad rzeką – dodatkowo płatne.
Dalsza część zwiedzania odbywa się WYŁĄCZNIE autobusem pod nadzorem licencjonowanego przewodnika. Następnie jedziemy w kierunku DMZ. Przed mostem Tongil Bridge jest pierwszy checkpoint i tu odbywa się kontrola paszportów. Wjeżdżamy do zamkniętej strefy CCZ. Kilka kilometrów dalej kolejny checkpint i kontrola wjazdu w kolejną strefę ML, czyli pod pełną kontrolą wojska.
Wjazd do CCZ (Civilian Control Zone) przez Tongil Bridge
The 3rd Tunell
(kor. 제3땅굴) Tunel ten został odkryty jako trzeci z czterech odnalezionych do tej pory tuneli, choć przypuszcza się, że pod granicą może znajdować się ich znacznie więcej. Ten konkretny odkryto w 1978 roku i jest położony najbliżej Seulu. Szacuje się, że w razie wojny mogłoby nim przedostać się nawet trzy tysiące żołnierzy na godzinę, co pokazuje, jak strategiczne było to przejście.
Dziś do tunelu wchodzi się przez muzeum, w którym można poznać historię podziału Korei oraz zobaczyć zdjęcia, mapy i makiety pokazujące budowę granicy i samych tuneli. To właśnie stamtąd stromym korytarzem o długości 358 metrów schodzi się pod ziemię, do oryginalnego tunelu biegnącego w stronę granicy, która znajduje się zaledwie kilkaset metrów dalej.
Na wejściu każdy dostaje obowiązkowy kask, a wcześniej przechodzi się kontrolę jak na lotnisku. Wszelką elektronikę – telefony, aparaty i kamery – trzeba zostawić w szafce (poniższe zdjęcie pochodzi z internetu).
Po kolejnych 265 m dochodzimy do trzech betonowych ścian, które stanowią zaporę do dalszego przejścia w jedną, jak i drugą stronę. Ściany kończą się dokładnie na samej granicy koreańsko-koreańskiej (MDL). Dalej jest już Korea Północna. W betonowych ścinach wmontowane są niewielkie okna pozwalające spojrzeć na drugą stronę. Widać przez nie dalszy ciąg tunelu i fizycznie Koreę Północną. Można prawie dotknąć północnokoreańską ziemię.
**Chodnik biegnie bezpośrednio pod zamkniętą strefą DMZ i jest to jeden z nielicznych wyjątków, kiedy cywile mogą znaleźć się tak blisko granicy. Tunel jest wąski i niski, a wzdłuż ścian biegną rury z powietrzem, przewody i metalowe konstrukcje wzmacniające. Całość robi ogromne wrażenie, choć chwilami bywa ciasno i duszno, a świadomość, gdzie dokładnie się znajdujemy, dodaje temu miejscu jeszcze więcej napięcia.
Po przejściu kolejnych 265 metrów dochodzi się do trzech betonowych ścian, które stanowią zaporę przed dalszym przejściem w jedną i w drugą stronę. Ściany kończą się dokładnie na samej granicy między Koreą Południową a Koreą Północną – czyli na linii MDL. Dalej jest już Korea Północna. W betonowych ścianach znajdują się niewielkie okna, przez które można zobaczyć dalszy ciąg tunelu i fizycznie drugą stronę granicy. Widać przez nie dalszy ciąg tunelu i fizycznie Koreę Północną. Można prawie dotknąć północnokoreańską ziemię.
Dora Observatory
(kor. 도라산전망대) Kolejnym etapem jest punkt widokowy na strefę zdemilitaryzowaną (DMZ) oraz na samą Koreę Północną. Na tarasie ustawione są duże lornetki, przez które można obserwować strefę, linię graniczną, a także pobliskie wsie po północnej stronie. Widać stąd między innymi propagandową wieś Kijŏng-dong, która w rzeczywistości powstała celach propagandowych i nikt tam nie mieszka.
Widok na granicę koreańsko-koreańską o strefę zdemilitaryzowaną (DMZ) z punktu widokowego Dora Observatory
Stąd widać także dwa potężne maszty z flagami Korei Południowej i Korei Północnej, które stoją naprzeciw siebie po dwóch stronach granicy. Przy dobrej pogodzie można zobaczyć również miasto Kaesŏng (kor. 개성) – jedno z najbliżej położonych większych miast w Korei Północnej.
Oficjalnie na tarasie, jak i w oszklonej sali widokowej nie wolno robić zdjęć, w praktyce nie jest to rygorystycznie przestrzegane.
JSA – Joint Security Area
Panmundżom (kor. 판문점) Wspólna Strefa Bezpieczeństwa. To jedyne miejsce, gdzie żołnierze obu Korei stoją twarzą w twarz. To tutaj w niebieskich budynkach odbyło się podpisanie zawieszenia broni po wojnie koreańskiej. To tutaj odbywają się spotkania władz koreańskich i innych przywódców z przywódcami Korei Pospólnej. Budynki stoją dokładnie na linii granicznej. Przez środek jednego z budynków przebiega linia MDL, więc stojąc po jednej stronie stołu, jest się w Korei Południowej, a po drugiej – już w Korei Północnej.
*Jeszcze do roku 2023 można było turystycznie wjechać do JSA i wejść do niebieskich budynków. Dozwolone było nawet przejście w budynku kilka kroków na teren Korei Północnej. Niestety ze względu na incydent z ucieczką amerykańskiego żołnierza, obecnie (2026) wstęp do JSA jest niedozwolony.
Muzeum JSA
Ponieważ życie nie lubi próżni, a turyści lubią symbole i zdjęcia, we wiosce Tongilchon (kor. 통일촌길) otwarto Muzeum JSA, gdzie stworzono replikę niebieskich budynków. Takie trochę na siłę naciągane pod turystów.
Podsumowanie logistyczne
Jak już wspomnieliśmy, zwiedzanie granicy i przyległych stref możliwe jest WYŁĄCZNIE w zorganizowanej grupie. Samodzielnie można dojechać jedynie do Imjingak, gdzie i tak trzeba kupić bilet i dołączyć do wycieczki z licencjonowanym przewodnikiem. Wygodniej jest więc wykupić wycieczkę od razu w jednym z wielu biur w Seulu lub przez internet – wtedy transport jest już w cenie, a koszt całej wycieczki to około 180 zł.
Warto też pamiętać, że mimo chwytliwych nagłówków reklamowych o „zwiedzaniu strefy DMZ”, w rzeczywistości można wejść do niej tylko w bardzo ograniczonym zakresie, o czym pisaliśmy wcześniej. To nadal aktywna strefa działań wojskowych. Zdarzają się okresy wzmożonego napięcia między krajami, incydenty czy manewry wojskowe – i w takich momentach wszystkie wycieczki są po prostu odwoływane.
Trochę historii granicy koreańsko-koreańskiej
Dla chcących bardzo krótki opis historii granicy koreańsko-koreańskiej.
Historia granicy między Koreą Południową a Koreą Północną zaczęła się po II wojnie światowej, kiedy Japonia przestała okupować Półwysep Koreański. W 1945 roku kraj został tymczasowo podzielony wzdłuż 38. równoleżnika – północ znalazła się pod wpływem Związku Radzieckiego, a południe pod wpływem Stanów Zjednoczonych. Podział miał być chwilowy, ale w 1950 roku wybuchła wojna koreańska, która trwała trzy lata i pochłonęła miliony ofiar. Front przesuwał się raz na północ, raz na południe, aż w 1953 roku podpisano rozejm (do dzisiaj nie podpisano traktatu pokojowego i oficjalnie obydwa kraje są, w stanie wojny). Granicę wyznaczono wzdłuż linii frontu, dokładnie w miejscu, w którym zakończyły się walki. Wzdłuż tej linii utworzono Strefę Zdemilitaryzowaną (DMZ), szeroką na około 2 kilometry na północ i 2 kilometry na południe. I tak powstała najbardziej strzeżona granica, która do dziś dzieli jeden naród na dwa państwa i dwa zupełnie różne światy.
Posterunki graniczne wzdłuż Strefy Zdemilitaryzowanej (DMZ)
Refleksja – South Korea vs North Korea
Jako roczniki z lat siedemdziesiątych dobrze pamiętamy podziały, w jakich przyszło nam się urodzić i wychowywać. Zaledwie 300 kilometrów, kilka godzin drogi od naszego miasta stał Mur Berliński – symbol, ale i bardzo realna brama do innego, „lepszego” świata. Granica, której nie można było przekroczyć, świat, który można było zobaczyć, ale nie można było do niego pojechać.
Na szczęście u nas wiele się zmieniło i Polsce udało się przejść na tę „jaśniejszą stronę świata”. Dziś to my możemy swobodnie podróżować, oglądać świat i – trochę paradoksalnie – podglądać miejsca, które wciąż wyglądają tak, jak Europa wyglądała kilkadziesiąt lat temu.
Jest w tym coś dziwnego i trudnego do jednoznacznej oceny. Z jednej strony wiemy, że patrzymy na życie ludzi w kraju biednym, zamkniętym i zniewolonym, z drugiej strony nasza ciekawość jest tak duża, że nie przeszkadza nam cała turystyczna i komercyjna otoczka tego miejsca. Każdy musi to zobaczyć i ocenić po swojemu.
Nie będziemy udawać, że jest to jakaś ekstremalna czy niedostępna wyprawa. Nie potrzeba specjalnych pozwoleń, wiz ani „tajnych dokumentów”, choć organizatorzy wycieczek i niektóre artykuły w internecie lubią przedstawiać to niemal jak tajną misję. A w rzeczywistości to po prostu bardzo dobrze zorganizowana wycieczka w jedno z najbardziej niezwykłych i jednocześnie najbardziej skomplikowanych miejsc na świecie.













