Jesteś tutaj
Start > Kraje > Ukraina > Ukraina – Kijów

Ukraina – Kijów

     Godzina 8 rano wysiadka na dworcu w. Kijów (Киев) – stolica Ukrainy. Kolejny monumentalny dworzec. Niestety bez współczesnej infrastruktury

     Z peronu po kilkudziesięciu schodach do góry, potem tyle samo na dół, kolejne do przechowalni bagażu. Przyznam, że dźwiganie tych walizek po schodach to nie jest przyjemności nawet dla dużego faceta. Co dopiero powiedzieć o kobietach. Ten kto miał lekką walizkę miał szczęście. Jeszcze tylko małe przepakowanie bagaży i siup do przechowalni. Koszt 18Hr za sztukę. Dość szybko nam to poszło.

     Kiszki zaczęły nam grać marsza, więc od razu zeszliśmy do metra, aby pojechać do centrum na coś do jedzenia. Koszt biletu (a właściwie żetonu) to 1,50Hr. Już sama jazda schodami w dół jest bardzo ekscytujący. Stojąc na początku schodów nie było widać ich końca na dole. To było najgłębsze metro w jakim byłem, jedno z najgłębszych w Europie. Schody jechały w dół szybciej niż na standardowych schodach ruchomych. Sama stacja stara i brzydka, tak samo wagoniki metra. Typowo pokomunistyczna budowla, ale z tych bardzo brzydkich. Było to kolejne ciekawe doświadczenie.

     Głównymi ulicami Kijowa obok pomników Lenina i kilku innych wodzów rewolucyjnych doszliśmy do „Puzatej Chaty”. Akurat na śniadanie nie było tam nic ciekawego więc nauczeni dniem wcześniejszym poszliśmy dalej. W okolicy można dostać różne inne ciekawe jedzonka.

     Kijów - Prospekt Chreszczatyk (проспект Хреща́тик)O 9:00 najedzeni ruszamy na Prospekt Chreszczatyk (проспект Хреща́тик) , główną ulicę Kijowa. Kijów to dziwne miasto, nie ma rynku tak jak każde inne miasto. Zabudowa typowo postsocjalistyczna. Szerokie aleje z topornymi klockowatymi i szarymi budynkami. Niektóre z nich przypominają warszawski Pałac Kultury i Nauki, tylko dużo mniejsze i jeszcze brzydsze. W bocznych uliczkach można znaleźć odrestaurowane kamienice, ale szału nie robią. Magda twierdzi, że nie było tak źle, jej się Kijów podobał. Spacerkiem do Złotej Bramy. Niestety nie wiele ona ma wspólnego z zabytkiem. Między kamienicami na placyku stoi coś kompletnie nie pasującego do okolicy. Sztucznie postawiona drewniana brama z kawałkiem muru, wyglądała jak z plastiku. Wewnątrz było muzeum. Wstęp 25Hr ale nie ma po co tam wchodzić. Wewnątrz ukraińska historia tego miejsca. Jak to bywa nie bardzo zgodna z naszą polską. Bardzo ciekawa była kasa. Na wysokości około metra znajdowało się okienko, więc nawet niski człowiek musiał się bardzo mocno schylać a wyższy klękać. Może właśnie o to chodziło.

     Po drodze minęliśmy kilka ładnych cerkwi niestety nie starych tylko nowych lub odbudowanych. Zatoczyliśmy koło i po 2-2,5 godzinach byliśmy na głównym placu Kijowa słynnym Placu Niepodległości inaczej Plac Niezależności lub Majdan Niepodległości (Майдан Незалежності). Wielki plac a w zasadzie dwa, po dwóch stronach szerokiej alei. Z monumentalnymi pomnikami. Wysoka widoczna z daleka kolumna ze słowiańskim bóstwem Berehynią symbolizującym niezależność Ukrainy i upamiętniającym uzyskanie niepodległości oraz pomnik legendarnych założycieli Kijowa – Kija, Szczeka, Chorywa i ich siostry Lybid’. Ten ostani jest w formie fontanny. Co do fontann to w pobliżu, są jeszcze dwie. Jednana trochę abstrakcyjna w formie kul i druga bardzo ciekawa w formie spływającej wody po schodach. Szczególnie przydatna w upalny dzień. A tego dnia było grubo ponad trzydzieści stopni i ani jednej chmurki na niebie. Kto mógł ściągał buty i moczył nogi. Nie istotne tu było czy to turysta, dziecko z balonikiem czy pan w garniturze.

          

     Teraz czas na szybki obiad,coś w garść. Na naszej dalszej trasie znalazł a się wyższa izba parlamentu ukraińskiego Duma (tak jak w Rosji), Pałac Prezydenta a w zasadzie gmaszysko nie mające nic wspólnego z pałacem i coś ciekawego a mianowicie Dom z chimerami. Bardzo ciekawy budynek autorstwa (i pierwszy właściciel) polaka Władysława Horodeckiego. Dom cały „oblepiony” była najróżniejszymi zwierzakami, które wystawały z każdego zakamarku. Później spacer nad rzekę Dniepr a właściwie na taras widokowy na na rozlewisko rzeki, która jest tu bardzo szeroka.

     Byliśmy już dość zmęczeni jak wróciliśmy na dworzec. Ostatnie zakupy, odbiór bagaży. Pociąg jak przystało na ukraińską kolej podjechał punktualnie. Zgodnie z rozpiską wsiedliśmy do wagonu. Dokładnie z tą samą procedurą co dzień wcześniej rozpakowaliśmy i rozłożyliśmy się na łóżkach. Zmęczenie kolejnego dnia dało nam się na tyle we znaki, że mycie i zasypianie poszło nam tym razem szybciej. Już koło dwudziestej trzeciej spaliśmy.

 

Wasze komentarze

Dodaj komentarz

*

This blog is kept spam free by WP-SpamFree.